Pierwsza rzecz, jaka rzuca się w oczy w Uki Uki, to permanentny brak wolnych stolików, a zaraz potem szeroko uśmiechnięta obsługa, uwijająca się na otwartej kuchni. Nie ma się jednak co martwi, bo pomimo ogromnego zainteresowania gości i pełnego obłożenia obsługa stoi na najwyższym poziomie i człowiek nie czuje się zostawiony sobie ani na jedną małą chwilę. Lokal bardzo jasny, przestrzenny i schludny, i bije z niego japoński minimalizm. Nami zaopiekował się pan Rafał, prawdziwy ramenowy entuzjasta i do tego przesympatyczna osoba. Dzięki takiej obsłudze na twarzy pojawia się uśmiech i na pewno wrócimy do Uki Uki nie raz i nie dwa żeby rozgrza się nie tylko rewelacyjną zupą, ale też ze względu na klimat, który tworzą ludzie którzy tu pracują. Z uśmiechem pozowali do naszych zdjęć. Rewelacja!

Wizyta w takim miejscu po raz pierwszy nie musi by stresująca. Poprosiliśmy o krótkie wytłumaczenie do czego służą ziarna sezamu w moździerzu (do samodzielnego utarcia i dozowania do smaku), czy można nie jeść pałeczkami jeśli ktoś nie czuje się zbyt pewnie (oczywiście jest też łyżka, bo jak tu zostawi takie arcydzieło sztuki kulinarnej po wsunięciu wszystkich klusek), czym różni się bardziej kremowy ramen od klarownego udonu, no i oczywiście o polecenie czegoś dla początkujących kluskożerców.

Za namową pana Rafała spróbowaliśmy Miso Ramenu i Ebi Cur Ebi Curry Udonu. Ten drugi to rosół wieprzowy curry z krewetkami w tempurze i warzywami, a mój wybór to kremowy i gęsty japoński ramen na bazie rosołu wieprzowo-drobiowego z łososiem i pastą miso plus jajko. Całość podana jest w pięknych, ogromnych miskach i dzięki dodatkom takim jak własnoręcznie utarty sezam, dymka, czy imbir pozwala do woli dosmacza, kombinowaw rezultacie stworzy swój bulion idealny.

W ten lekko już chłodny wrześniowy wieczór nasze zupy smakowały po prostu wybornie. Nie znajdziecie w Internecie złego słowa na temat Japońskiej Fabryki Makaronu i my dołączamy do rzeszy wyznawców. Ogromna, sycąca i pięknie podana porcja rozgrzeje i nasyci was na długo. Jeśli podobnie jak ja, jesteście zmarzluchami, polecam ramen, bo bardzo długo zatrzymuje ciepło. Ciężki dzień po imprezie? Weź bulion. Czujesz, że łapie cię jesienne przeziębienie? Tym bardziej weź bulion!

W zatrzymywaniu ciepła pomogły nam również nieopisane w karcie drinki kelnerskie, przygotowane z choya i wody. Japońskie wino choya jest wytwarzane z owoców ume, czyli zielonych śliwek. Ma ładny, śliwkowy aromat i bursztynową barwę. W smaku jest słodkie i aksamitne. Fantastycznie przełamuje bogaty smak bulionów i odświeża.

Desery są równie egzotyczne jak serwowane buliony i robiony na miejscu makaron. Co powiecie na lody z matchą? My jesteśmy zdecydowanie na tak. Cała nasza wizyta przebiegła w zgodnym TAK, TAK, TAK więc zostawiamy was z 3x tak i już planujemy kolejną wizytę w Uki Uki. Teraz, kiedy mamy gdzie się rozgrza, jesienne wieczory nie będą nam aż takie straszne…

Share on Facebook107Tweet about this on Twitter